Kulturalne spotkanie u Marcina

Parę minut później znaleźliśmy się u Dodga. Ledwo się pojawiliśmy już nakierowano nas na biedronkę. Jak się później okazało zapomnieli nabyć adwokata. Przekazali nam pieniądze i udaliśmy się. Całe szczęście do biedronki daleko nie było. Tylko dlatego zgodziłem się tam pójść. W przeciwnym razie miałbym spore opory. Kupiłem adwokata – sztuk : dwa  i coś do schrupania. Chipsy paprykowe najlepiej się nadawały. Wylądowały w koszyku. Podszedłem do lady. Nie wyglądam na  super dorosłego chyba, bo kobieta przy kasie poprosiła mnie o okazanie dowodu tożsamości. Całe szczęście miałem przy sobie. Po zakupie skierowaliśmy się na drzwi szklane, które automatycznie się rozsunęły, gdy podeszliśmy. Momentalnie pojawiliśmy się na miejscu. Przystępując do konsumpcji adwokata opowiedziałem całej zgromadzonej reszcie o przypadkowym spotkaniu z Emilką. Marcin automatycznie się pobudził wypytując mnie o różne szczegóły. Zapewniłem go, że „cukierasek”  ma zamiar pojawić się na koncercie Rotting Christ pod koniec kwietnia. Dodgers jest już pewny, że się na nim znajdzie. Kątem oka spostrzegłem stos książek, wśród których na pewno był S. King oraz Sapkowski. Nie interesuje mnie tyle Sapkowski co King z racji tego, że nigdy go wcześniej nie czytałem, a słyszałem od wielu ludzi, że jest świetnym pisarzem grozy. Spytałem się Dodga czy będę mógł w przyszłości pożyczyć sobie tę książkę. W przyszłości tak, ale na dzień dzisiejszy raczej nie, ponieważ Harry chciałby przeczytać. Zaznaczę, że wcześniej zaklepał się w kolejce. Życie. Fajnie, że pojawiła się Ewelina wraz ze swoją koleżanką.

1

Początek naszych dywagacji tyczył się tematów przyziemnych i w gruncie rzeczy banalnych. Po dłuższym czasie wchodziliśmy na głębsze tematy, w których każdy miał coś do powiedzenia. Włączyło się także na odtwarzaczu  Aerosmith  i Guns n’ Roses. Po dłuższej chwili zrobiło mi się przyjemnie. Nie kontrolowałem się niestety kosztując więcej adwokata niż powinienem. Miałem się o tym wkrótce przekonać. Robiło się coraz weselej i przyjemniej. Szkoda, że nie było tu nikogo ze starej ekipy mając na myśli Piotra” Porkera” z jego dziewczyną, Rafała „ Kudłacza” i przebywającego w tamtej chwili w Rozbracie Alvarra. Rozkręcił by się kącik filozoficzny. Zawsze w takim gronie rozwijamy długie, zawiłe dyskusje związane z tematami ludzkiej egzystencji. Przed północą zwróciliśmy uwagę na totalny nieporządek jaki zostawiliśmy. Na podłodze leżały różne śmieci i okruszki po chipsach, zaś powietrze zrobiło się odrobinę za gęste od dymu papierosowego. Warunkiem imprezowania w tym właśnie miejscu było przede wszystkim utrzymanie mieszkania w jakimś sensownym porządku. Wzięliśmy się za porządki. Każdy był czymś zajęty. Okna zostały otwarte w celu wywietrzenia. Nie mogliśmy użyć odkurzacza, bo skończyło by się to interwencją wnerwionych sąsiadów. Trwała przecież cisza nocna. Dywan wysprzątało się miotłą. Było  bardziej toporniej, ale daliśmy radę. Po upływie dwudziestu minut doprowadziliśmy dom do takiego stanu w jakim go zastaliśmy. Głowa zaczęła mnie uporczywie boleć. Postanowiliśmy zakończyć już sjestę. Na zegarze wybijała północ. W parku rozdzieliliśmy się. W ten oto sposób każdy poszedł w swoją stronę. Zaznaczę pewien fakt – następnego dnia z południa miałem autobus do Poznania.

Tagi: , , , , ,

Dodaj odpowiedź