Pierwsze zaliczenia
Wkrótce opuściłem mieszkanie celem udania się na Kościuszki i złapania autobusu do Poznania. Będąc już w autobusie nie marnowałem czasu na podziwianie krajobrazu za szybami. Ślęczyłem nad notatkami mając nadzieje, że coś więcej wiedzy przyswoję. Ponownie sięgnąłem za historię Bliskiego Wschodu. Musiałem powtórzyć sobie władców Mezopotamskich. Mylili mi się strasznie. Z datami miałem dużo mniejszy problem. Ogólnie jak na złość nim zdążyłem cokolwiek powtórzyć byłem już w Poznaniu. Wysiadłem kierując się na uczelnie. Nikogo znajomego na ulicy nie spotkałem. Ciekawe jak tam Mateusz. Ten ma z kolei w miarę dobrze. Pozostały mu się jedynie dwa egzaminy. Większość zdał. W budynku uniwersyteckim spotkałem grupkę wałkujących i zestresowanych na dobre znajomych. Niestety nieoczekiwanie udzielił mi się ich nastrój. Sam z minuty na minuty czułem się bardziej podenerwowany. Ostatni raz czułem się podobnie przed egzaminem ustnym na maturze z polskiego. Podobnie jak za tamtym razem przyszedłem na egzamin całkiem spokojny, by krótko przed jego początkiem zacząć panikować. To wszystko przez tych co mają w swej naturze siać bezpodstawnie panikę. W nerwach człowiek jest w stanie zapomnieć połowę materiału, którego wcześniej opanował. Usiłowałem się uspokoić próbując myśleć o czymś przyjemnym. Do pierwszego egzaminu zostało już tylko parę minut. W końcu stało się. Przywołano wszystkich do sali. Otrzymaliśmy arkusze z zadaniami i przystąpiliśmy do pracy. Pomimo lęku przed zatraceniem większości wiadomości poszło mi w miarę dobrze. Nie było z tym większego problemu. Napisałem coś na temat państwa Mitanni i dynastii egipskich. W trakcie rozpisywania się musiałem podzielić okresy historii Starożytnego Egiptu. Dynastie podzieliłem na tynickie, tebańskie, hetyckie – zapomniałem nazw dwóch pomiędzy tebańskimi a hetyckimi. Mam nadzieje, że się tego nie doczepią. Chociaż……pochodzili z nich wielcy faraonowie – Echnaton uznawany za społeczność kapłańską za heretyka ( odrzucił wszelkie inne bóstwa na poczet Atona, którego czuł się wcieleniem ) i w rezultacie zamordowany, jego żona Nefretiti, czy w końcu syn Tutenchamon IV – również zamordowany, tym razem najprawdopodobniej przez jakiegoś rządnego władzy biurokratę i wojownika Horenheba.

Zgrzeszyłem. To przez tych panikarzy. No nic. Żyje się dalej. Po egzaminie z historii czekał mnie egzamin z łaciny. Ciężej. Trzymałem się ładny kawałek od siejących panikę. Nie mógł mi się udzielić nastrój. Łacina była ciężka, ale mimo tego do napisania. Po egzaminach mieliśmy jeszcze zajęcia z kulturoznawstwa. Humor mi się poprawił, gdyż nie było aż tak ciężko. Po zajęciach każdy przeżywał początek sesji. Studenci żyli nią. Po wykładach wziąłem kierunek na półwiejską. Właśnie w drodze do Browaru otrzymałem telefon od Mateusza, który jak się później okazało czekał już w browarze. Miałem świadomość tego, że wieczorem mięliśmy spotkać się z międzychodzką ekipą u Marcina w chacie. Do przyjazdu autobusu mięliśmy jeszcze z półtora godziny. Łaziliśmy więc po sklepach by zabić czas. Przez drzwi szklane jednego ze sklepów zauważyłem jakieś ciuchy. Nic mi nie szkodziło, aby obczaić. Myślałem sobie- kto wie. Może mi się coś spodoba i przybywając tu za kolejnym razem zakupię jakiś ciuch. Wchodząc do wnętrza wraz z Mateuszem przeglądałem bojówki. Jakimś cudem mieli na stanie markowe rangersy. To mnie cieszyło. Jedynym mi znanym punktem ich nabycia był internetowy rockmetalshop. Cena była jednak porównywalna. Kwadrans później opuściliśmy sklep by szwędać się w dalszym ciągu po Browarze. Moją uwagę przykuła szklana ściana działowa. Czemu ? Zza niej słychać było znajomy głos. Przystanąwszy z Mateuszem nadsłuchiwałem. Nieprawdopodobne….rozpoznałem głos niejakiego Alvarra- Bartłomieja filozofa. Czekaliśmy aż ujawni się jego postać. Był w obecności jakieś dziewczyny. Jak się później okazało było to jego dobra znajoma z roku. Zdziwił się jak tylko nas zobaczył. Miał zamiar spędzić noc z soboty na niedzielę na Rozbracie. Chwilę gadaliśmy na temat sesji i egzaminów. Nie obyło się oczywiście bez wzmianki na temat yerba mate, która pobudziła go do tego stopnia, że miał siły i ochoty do przygotowania się na wykłady i zaliczenia. Wkrótce się rozdzieliliśmy. Wraz z koleżanką poszli do znajomych, zaś my zmierzać zaczęliśmy w kierunku dworca głównego. Czekała nas jeszcze impreza i pobyt na uczelni dnia następnego.